Nowości związane z Jogą Kundalini i jogicznym stylem życia

Wznowiliśmy zajęcia i zmiana godziny w czwartek!

Po przerwie letniej i remontowej wznowiliśmy zajęcia jogi kundalini:

we wtorek w godzinach 17.40 -19.10,
w czwartek w godzinach 7.30-9.00 oraz
w sobotę w godzinach 7.30-9.00.

Zapraszamy!

 

STAPIANIE SIĘ Z NIESKOŃCZONYM – O śmierci i umieraniu (fragmenty warsztatu podczas Festiwalu Kundalini Jogi w 2017)

1. Ek Ong Kar jako podstawa jogicznej koncepcji życia i śmierci.

Ek Ong Kar – Siła stwórcza i to co stworzone są jednym, Bóg i stworzenie są jednym. Z powodu złudzenia wywołanego przez ograniczenia naszego układu zmysłów mamy wrażenie, że jesteśmy wszystkim, tylko nie jednym z siłą twórczą, która powołała do istnienia wszystko, łącznie z nami. Mamy więc złudzenie narodzin – powstania czegoś z niczego, w tym przypadku naszego bytu, czego naturalną konsekwencją musi być złudzenie śmierci, odejścia bytu w niebyt. Mamy też złudzenie osobnego bytowania, bycia samotną wyspą na oceanie czasu, w samotności rodzącą się i w samotności znikającą w jego głębiach. To bardzo silne złudzenie, mające zapewne swoje przyczyny i powody. Nie dostrzegamy na co dzień niezwykłej sieci połączeń i współoddziaływań utrzymujących istnienie nawet najprostszych form życia, a co dopiero form tak złożonych, jak istoty ludzkie.

Np. wg znawców życia zajmujących się Neo-transmisją, każda cząstka na Ziemi odbiera fale pierwotne z instrukcjami z puntu zerowego, które tylko ona może odebrać, zaś wychodzą z niej fale wtórne, które informują punkt zerowy o stanie danej cząstki. Fale punktu zerowego nie mają energii i docierają na miejsce natychmiast; szybkość światła jest w porównaniu do nich nieprawdopodobnie powolna. Istnieją też fale zbiorowe dla całych układów cząstek, a na pewnym stopniu uogólnienia przyjmuje się, że przez organizm człowieka przenika ponad 60 tyś fal aktywnych do poszczególnych tkanek i organów (61260 u mężczyzn, 62731 u kobiet). Próby ogarnięcia tego racjonalnym umysłem zapewne daleko nas nie zaprowadzą, bo nie do tego jest on przystosowany. Liczne tradycje duchowe oparte na intuicyjnych wglądach założycieli kierują się w podobne rejony pojmowania rzeczywistości. Natomiast postrzeganie racjonalne i wspierane dotychczasowymi możliwościami techniki i nauki nie podejmuje takich prób. Skutki tego są bardzo rozległe – z żarliwymi sporami o to, czy życie zaczyna się od poczęcia, czyli połączenia plemnika z komórką jajową, czy może dopiero później, kiedy w 120 dniu dusza łączy się z płodem, tak jak gdyby wszystko to, co poprzedza oba te wydarzenia, nie było już samym życiem, zaś nie wiadomo czym.

Ale to złudzenie jest rzeczywiste w świecie ludzkim i – jeśli nie podjąć zdecydowanego wysiłku – wtedy niezwykle silnie kształtuje ogromną część naszych zachowań, zwyczajów i przekonań.

W kulturach zachodnich śmierć została skrzętnie sprzątnięta z widoku. Różne sprawne przemysły promują ideał wiecznej młodości i zdrowia, zachęcając wszystkich do odkładania rozważań nad śmiercią na później, albo na jeszcze później, albo najlepiej na święty nigdy. W związku z tym całe nasze wychowanie nie przygotowuje nas w ogóle na to drugie z najdonioślejszych w wymiarze ludzkim zdarzeń. Tzw. racjonalny pogląd odrzuca teorię reinkarnacji, podczas gdy większość poważnych tradycji duchowych tak czy inaczej ją uznaje.

Sama idea, jaką mamy, że „rodzimy się, żeby umrzeć” nie jest prawdziwa. Urodziliśmy się, aby osiągnąć nieśmiertelność z bycia śmiertelnymi. To jest cel życia. Jeśli to rozumiemy i budujemy w sobie charakter oparty na tym, że jesteśmy częścią Nieskończoności, że jesteśmy tu po to, by praktykować nieskończoność, że jesteśmy tu po to, by doświadczyć nieskończoności oraz że musimy stopić się z nieskończonością, to będziemy mieli w życiu trzy rzeczy: wygodę, pomyślność i wdzięk. Czegóż więcej chcemy? 5.7.95 (akapity przytaczające wypowiedzi Yogi Bhadżana oznaczone są datą wykładu, z którego pochodzą)

To fakt, że człowiek jest stworzony, by umrzeć. Rodzimy się, by umrzeć, lecz pomiędzy życiem a śmiercią możemy doświadczyć nieskończonego Boga, tajemniczego Boga. 11.9.88

Celem życia nie jest życie. Cel jest taki, by śmierć umarła dla nas. My nigdy nie powinniśmy umrzeć. Ci, którzy umierają, marnują swą drogocenną sposobność życiową. Doświadczeniem za życia powinno być to, by śmierć umarła dla nas. 29.6.89

Znamy prawo kosmiczne. Cokolwiek wyślemy wibracyjnie w błękitny eter, powraca zdziesięciokrotnione. Każdy uczynek dokonany dzisiaj, a który jest działaniem negatywnym, powróci do nas w ciągu siedmiu i pół roku z dziesięciokrotnie większą siłą. Nie można uciec przed czymś pewnym. Można uciec przed prawem ludzkim, lecz nie można uciec przed prawem boskim. Prawa natury są doskonałe. 28.7.70

Śmierć jest w czasie i przestrzeni. Śmierć jest naszym najlepszym przyjacielem, gdyż zabiera nas do Nieskończonego spokoju, daje nam bardzo dobry sen i jesteśmy wolni od wszystkich zadań, obowiązków i zmartwień. Nienawidzimy śmierci, ponieważ sądzimy, że jest czymś, co nas zabiera.

Czy możesz sobie wyobrazić siebie, gdybyś miał/miała pięćset lat, wszystko obwisłe, jak byś wyglądał/wyglądała? Czy nie czujesz, że śmierć jest ostatnim przyjacielem, jakiego mamy? Który wyciąga nas ze zgryzot, nędzy, podatków rządowych, wojen i wszystkich tych nonsensów? Dlatego nigdy nie nienawidź przyjaciela. Stwórz przyjaźń, a będziesz mieć życie bardziej szczęśliwe, niż zdołasz pojąć. 6.3.77

 

2. Jogiczne wyposażenie na czas umierania i śmierci: znaczenie pran sutry.

Jakość pierwszego oddechu odciska się na ciele pranicznym i wpływa na to, jak doświadcza się życia od samego początku. Może odzwierciedlać psychikę matki, stan rzutowania stworzony przy poczęciu przez obojga rodziców oraz zbiorczy stan emocjonalny z doznań w łonie. Ostatni oddech i myśl mu towarzysząca wysyłają duszę w różne krainy pośmiertne. W chwili śmierci umysł jest uwolniony z okowów, tak więc jego rzutowanie jest bardzo skuteczne. Z uwagi na moc myśli podczas śmierci, wiele tradycji praktykuje mantrę śmierci, modlitwę albo praan sutrę. To wyrażenie wypowiadane w ostatniej chwili, prowadzi duszę bez względu na jej przeszłe czyny. 12.8.81

Jak w to uwierzyć? Tu nie chodzi o to, by w nią wierzyć. Nie naucza się o niej, by w nią wierzyć. Kiedy jednak stajemy przed czymś trudnym, przywołajmy ją z pamięci. Zobaczmy, co ona sprawi. Rozumiecie? Ona stanie się automatycznie czymś zapamiętanym. I pamiętajmy, że można mieć tylko jedną sutrę w pamięci, która może być automatyczna. Nie można mieć ich dwudziestu. Można mieć tylko jedną sutrę. Nazywa się ją praan sutrą. Taki jest cel tej linijki. Nie wciskamy jej wam do gardła dlatego, że to nam coś daje. Mówimy wam o drodze wyjścia. Rozumiecie? Bez praan sutry żadna dusza nie może przekroczyć bariery dźwięku. To jest prawo, które się nie zmieni. Nie można go zmienić. Nie zostanie zmienione. Kiedykolwiek stajemy przed śmiercią, nadszedł czas – wstawmy w to praan sutrę. Idźmy swobodnie. Reszta jest w porządku. Nie ma problemu. 12.7.85

Jak odnaleźć własną praan sutrę, by przygotować się na czas śmierci? Powinniśmy odnaleźć ją poprzez dowolną z medytacji, które nam pozostawiono. Na początek będzie to wyglądało jako coś bardzo trudnego, lecz później, stanie się to bardzo łatwe. Wtedy powinniśmy mistrzowsko ją opanować i wtedy będzie to się działo. Poprzez dowolną z kriji, którą opanowuje się mistrzowsko, osiąga się ten cel. 12.7.85

Każda osoba, która się rodzi, będzie miała swoją praan sutrę w czasie urodzin. Czy zapamiętaliście ją? Powinniście byli. Nazywa się to indywidualnym kluczem, indywidualną praan sutrą. To klucz główny. Normalnie praan sutrą jest Gurumantra. Waszą Gurumantrą jest Wahej Guru. Czyjąś Gurumantrą może być Zdrowaś Mario. Każda religia daje nam Gurumantrę. Rozumiecie? To na wspólny początek.

To jest mantra podróży śmierci. Musimy praktykować ją obecnie czasem na początku, czasem na końcu; a kiedy będziemy mieli opuścić Ziemię, możemy nie wiedzieć, jak ją opuścić. Jest to więc praktyka, żeby wiedzieć, jak ją opuścić. Oto jak musimy opuścić Ziemię, kiedy wejdziemy w stan śpiączki i śpiączka śmierci otoczy nas całkowitą ciemnością. Kiedykolwiek będziemy mogli otworzyć świadomie oczy i wiemy, że otwieramy oczy, lecz widzimy całkowitą ciemność, to pamiętajmy, że nadszedł czas. To jest jeden znak, kiedy człowiek wie, że umrze, kiedy może otworzyć oczy i nadal niczego nie widzi poza ciemnością, i jest to tego rodzaju ciemność, która sama w sobie ma bardzo jasny czarny kolor. To nie jest odcień czerni. To jest odmienne w tej ciemności. Nie widzimy pełnej czerni przed sobą, lecz widzimy zamgloną czerń przed sobą. W chwili, w której zobaczymy ten rodzaj stanu świadomości, pamiętajmy, że jest to sygnał do odejścia i będziemy zawsze mieć trzy minuty na ułożenie swego umysłu po raz ostatni. Później nigdy już umysł nie będzie w naszej władzy. I jeśli w ciągu tych trzech minut zdołamy zestroić się z jakimś dźwiękiem, dźwięk ten będzie ostatnim dźwiękiem, który otoczy duszę, a aby się przeciąć przez to, potrzebny jest pełen siły dźwięk wokół nas. Takie jest prawo.

Jeśli więc jeśli jest jakaś mantra, którą mocno praktykowaliśmy i możemy oprzeć się na tonie i rytmie tej mantry, wtedy nie ma możliwości, by dusza została błędnie skierowana w jakąkolwiek inną jurysdykcję poziomu świadomości, lub jak to nazywamy, Akaszy. Wtedy przechodzimy przez wszystko, przez całą drogę i tak to praktykujemy. Medytujemy i wchodzimy głęboko, głęboko, głęboko i wytwarzamy jakiegoś rodzaju dźwięk wokół siebie, z którym możemy się zestroić, i powinien to być rodzaj nieznanego nam dźwięku. Na koniec zaś oswajamy się z nim, oswajamy, oswajamy. To jest mantra. Mantra, kiedy śpiewamy Sat Nam, Sa Ta Na Ma, jest dla nas nieswojskim dźwiękiem. Co znaczy dla nas Sa? Nic. Co znaczy dla nas Ta? Nic, Co znaczy dla nas Na? Nic. Co znaczy dla nas Ma? Nic. Zatem z tej całkowitej nicości zaczynamy się łączyć z czymś. Właśnie w tej ciemności zaczęliśmy się łączyć z nadzieją na światło i wtedy łączymy się z jej szczególnym dźwiękiem, i to wprawia duszę w rytm, zaś ten rytm przenosi nas na drugą stronę, i wtedy nie ma już żadnego lęku. 22.12.72

W miarę jak się starzejemy, ciało staje się mniej aktywne, a umysł będzie wypełniony większą ilością rzeczy, niż zdołamy znieść. Nie pozwólmy więc, by nasz umysł wziął górę nad nami. A kiedy przyjdzie czas śmierci, pozwólmy, by podświadomy umysł przeszedł do praktyki Łahej Guru. A ta praktyka jest bardzo namacalna i do rozwiązania. Kiedy nie mamy nic do roboty, to jeśli automatycznie zaczyna przychodzić do nas nasza mantra, oznacza to, że jesteśmy na właściwej ścieżce. Używajmy mali, dżappa, medytujmy. Puszczajmy nagrania, aby utrzymywać umysł przywiązanym do tej ścieżki. Chodzi w tym o to, żeby, kiedy nadejdzie koniec, nasz umysł opróżnił się z przywiązania do Ziemi i dał nam ścieżkę ku Nieskończoności. To jest droga Khalsy. I to jest bardzo prosta droga.5.12.93

Jeśli jednak lękamy się śmierci, jest mantra, którą śpiewamy. Odbiera ona wszelkie lęki, wszelkie ciemne moce, złe omeny i wszystkie uciążliwości. Tym dźwiękiem jest AKAL. Kiedy ktoś umiera w naszej rodzinie, śpiewamy dźwięk Akal, aby dusza mogła przebić się przez Nieskończoność. Tak, aby dana osoba nie musiała cierpieć ponownie w cyklu rodzenia się i odradzania się.

Kobiety, które są brzemienne lub stają się brzemienne, lub chcą stać się brzemienne, powinny praktykować ten dźwięk. On da waszym dzieciom nieustraszony umysł. Nigdy nie ukorzą się one w obliczu śmierci. To jest moc tej mantry. Akal. Nieskończona śmierć! To jest aspekt Boga i tak to właśnie śpiewamy. Każda matka, która stanie się brzemienna, począwszy od stu dwudziestego dnia do czasu porodu powinna powtarzać tę mantrę trzykrotnie. Da to dziecku już w samym łonie matki nieustraszoność, a nieustraszoność to prawdomówność. 6.3.77

W nawiązaniu do warsztatu na temat śmierci i umierania, natknęliśmy się na bardzo ciekawy i bliski tekst z tybetańskiej tradycji buddyjskiej:

Umieranie i doświadczenia po śmierci nigdy nie stanowiło dla mojego nauczyciela, Tulku Urgjen Rinpocze, tematu zakazanego czy zabronionego. Wręcz przeciwnie, zwykł mówić godzinami na temat tego, jak użyć tego przejścia pomiędzy tym życiem a następnym, jako sposobności do całkowitej wolności, jak użyć bardo dharmaty do urzeczywistnienia  oraz jak się na to przygotować już teraz. Rzeczywistość nie oznacza tu tej powierzchownej rzeczywistości, której doświadczamy z dnia na dzień, lecz ostateczną rzeczywistość, dharmatę, i posiada ona inne rodzaje występujących zjawisk. 

Pojawiając się, te zjawiska nie mają żadnej struktury ani jakichkolwiek rozpoznawalnych cech, lecz są potężnym pokazem, najwyższą eskapadą narkotyczną. Jest jak rozległa przestrzeń w bezchmurny dzień: coś się dzieje w tej przestrzeni, zwane dźwiękami, kolorami i światłami. Te dźwięki są, powiedział Tulku Urgjen, jak sto tysięcy jednoczesnych trzaśnięć pioruna z wszystkich stron, z góry, z dołu, zewsząd. Kolory są wszystkimi barwami tęczy, lecz o wiele bardziej intensywnymi, niż normalnie oglądamy w tym życiu. Promienie światła są jak ostre igły czy miecze przeszywające wszystko. Bardo rzeczywistości jest przejrzyste, całkowicie czyste i nieskończone. 

Bardo rzeczywistości jest czasem na mistrzowskie opanowanie krytycznego punktu: nie lękania się, lecz zamiast tego rozpoznawania natury umysłu, który przejawia się jako samo-promienność poznawania. Owa promienność ma trzy postaci: dźwięki, kolory i światła i kiedy się przejawiają, nie bój się tych pokojowych i gniewnych objawień, one są twoim własnym spektaklem. Dla większości ludzi taki pozbawiony gruntu, środka i granic pokaz jest nieznany, a zatem bardzo przerażający; nie można niczego się uchwycić, odnieść się do niczego, jako będącego tu i tam. Rozpoznaj, że to jest jedynie gra bardo, powiedział Tulku Urgjen, nie poddawaj się strachowi, przerażeniu czy panice, co oznacza lękanie się tych kolorów, przerażenie z powodu tych dźwięków i spanikowanie przed intensywnością tych promieni światła. Odrzuć więc strach, to jest po prostu gra dharmaty. 

Dharmata oznacza naturę twojego umysłu, naturę buddy. Innymi słowy, pokazem własnej gry natury buddy, wychodzeniem twojej esencji, by grać. Nieprzygotowany na to umysł przeraża się własnej natury, jak dzikie osły przeraża wiatr szeleszczący wysokimi suchymi trawami i bezsensownie usiłują uciekać. Tutaj, w rzeczywistości bardo, nie ma zupełnie nikogo innego. Nikt ciebie nie ściga: to jest twój własny cień i ten cień jest grą dharmaty. To jest najważniejszy punkt dharmaty: rozpoznanie, iż wszystko, czego doświadczasz, to ty, a nie coś lub ktoś inny. Tak samo jak twoja dłoń rzuci cień, kiedy umieścisz ją przed światłem, tak nie lękaj się cienia i wiedz, że to jest twoja własna dłoń. To zrozumienie jest niekoniecznie czymś łatwym, zwłaszcza kiedy te widoki przychodzą zewsząd i ziemia, niebo i wszystko jest samo-promiennością poznawania. Uznawaj to, pozwalając być w tym, pozostań w stałości, a wyzwolenie będzie zagwarantowane w bardo dharmaty. 

Jak powinniśmy się przygotować na to pośmiertne doświadczenie zdumiewającego i przemożnego pokazu? Przede wszystkim spoufal się z tą niewzruszoną świadomością, która jest spokojna, życzliwa i jasna. Następnie spoufal się z jej otwartą i pozbawioną podstawy rzeczywistością. Szczególnie ćwicz się, w trakcie samego zasypiania, zaś zasnąwszy, kiedy się będziesz budzić w stanie snu. Praktykowanie wizualizacji może pomóc w bardo dharmaty, przejawiającym się z trzech samadhi jako jakieś bóstwo tantryczne. Jest też coś znanego jako praktyka tögal, zarówno w świetle dnia, jak i w ciemności. Na przykład siedź w całkowicie ciemnym pomieszczeniu lub na zewnątrz w bezksiężycową deszczową noc i zauważaj, że struktury w postrzeganiu, rozpoznawalne cechy są wszystkie tworzone przez twoje własne myśli. Lecz jest tego więcej i wyzwolenie podczas bardo rzeczywistości zależy od oswojenia się z własnym spektaklem. Już samo to zrozumienie pomoże być wolnym od przerażenia, rozluźnić się we własną naturę i uzyskać trwałą wolność. Ze wszech miar uzyskaj to oswojenie się za życia. 

Bezpiecznej podróży!

 W bardzo wielu bardzo istotnych sprawach tradycja buddyjska i jogiczna mówią jednym głosem - czyż to coś dziwnego...?

 

W czwartek 29 czerwca odbędą się ostatnie zajęcia przed przerwą letnią i później zajęcia będą się odbywały tylko we wtorki i w czwartki.

Bardzo dziękuję za wszystkie życzenia i prezenty urodzinowe w ubiegłą sobotę - uczciliśmy to wspaniałą praktyką w licznym gronie!

 

III Festiwal Kundalini Jogi w Tarasce przeszedł już do historii; było świetnie! Nie oczekuj opowieści - przyjedź w przyszłym roku.

Szczegóły - https://www.facebook.com/festiwalkundalinijogi/

 

 

 

 

 

 

 

 

Joga Białej Tantry

Ponieważ warsztat Jogi Białej Tantry w Berlinie odbywał się 11-go lutego, przyjechała nas grupa 11 osób ze Szczecina, Kołobrzegu, Stargardu Szczecińskiego i Międzyzdrojów. Na miejscu już okazało się, że była też grupa osób z Poznania, a także Tomek Wiński z żoną Ksenią z Warszawy. Słowem - był sympatyczny i mocny polski akcent! Wszystko udało się zgrabnie logistycznie i pod względem samej praktyki, więc czynimy już plany na przyszły rok...

 

 

Joga Białej Tantry,

Jak co roku, na początku lutego odbywa się całodniowa praktyka Jogi Białej Tantry u naszych sąsiadów zachodnich. W tym roku ma to miejsce w Berlinie w sobotę 11 lutego, początek o godz 8.00. Miejsce to: 

Freie Waldorfschule Kreuzberg – Turnhalle – Ritterstraße 78, 10969 Berlin. Koszt udziału 140 Euro, członkowie 3HO 125 Euro, studenci i bezrobotni 100 Euro. Uwaga: inaczej niż w poprzednich latach, nie ma zniżki dla grup ani małżeństw. Organizatorzy proszą też o wzięcie pod uwagę, że, inaczej niż w Hamburgu, w ramach samej lokalizacji zajęć nie ma zbyt dużo miejsc parkingowych, więc sugerują dojazd na miejsce komunikacją publiczną.

Ulotkę (w jęż. niemieckim) z dalszymi informacjami można pobrać pod adresem:

http://www.3ho.de/fileadmin/content/pdf/Flyer/WT-Berlin_Muenchen-2017.pdf

Warto doświadczyć!

 

 

 

 

 

 

Joga kundalini świątecznej pomocy

Uczestnicy warsztatu jogi kundalini z Marylą Valant - Gitanaji Kaur, który odbył się w niedzielę 8-stycznia, zdecydowali, żeby przekazać pieniądze z opłaty za warsztat na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, w związku z czym do puszki wolontariuszek na Łasztowni włożyliśmy podczas zbiórki kwotę 350 zł.

Wielkie dzięki uczestnikom i spróbujemy ponowić to w przyszłym roku!

Sat Nam

 

 

 

Od stycznia odbywają się również zajęcia w piątki:

sala przy ul. Wawrzyniaka 6m, godzina 1800 - 1920

Podczas zajęć piątkowych będzie więcej udziału i nacisku na relaks i odprężanie się, co jest szczególnie istotne w różńych stanach nierównowagi hormonalnej spowodowanej jakąś postacią stresu.

Zapraszamy serdecznie!

 

 

 

 

 

Witamy w nowym roku z prognozą numerologiczną autorstwa Shiv Charan Singha

Witamy w 2017
Wkraczamy w nowy rok z nowymi liczbami:
2017 = 10 = Ciało promienne = Królewska odwaga

Promienność może być skutkiem współczucia, które zaczyna się od nas samych. 
Wspiera ją odnowiony optymizm względem własnej jaźni. 
Podtrzymuje ją nastawienie umysłu, pozwalające na nasze własne światło.
Zawieranie tych większych nas w szerszym obrazie. 
Rok świadomości i oświecenia 
Albo zaćmienia i zaciemnienia. 
Bycia rozległym, albo niczym. 
Rok pełny, albo nie-rok. 
Jasny albo ciemny.
Właśnie gdy myślimy, że to już granica,
rzeczy mogą się stać o wiele gorsze lub o wiele lepsze.
Rok na zrobienie owego dodatkowego kroku. Na danie owego jeszcze trochę.

Nie jest łatwo pisać o 10. 10 nie ma żadnego scenariusza. Ono pisze scenariusz. Jest kontekstem, w którym wszystko jest pisane. Wszystko rodzi się z 10 i umiera w 10.

10 jest radykalne. To jest 10x1. Owo 1 zostaje doprowadzone do swej pełnej intensywności poprzez wzmocnienie za sprawą 0. Mówić o 10, to mówić językiem skrajności. Absolutne, totalne, całkowite, kompletne, uniwersalne, wszystko, wszędzie. Samo-regulująca, wszechobejmująca całość.

10 jest sposobnością dla zbiorowej świadomości, która służy nam do nawigowania poprzez zmiany o wiele łatwiej, niż mogłaby to kiedykolwiek zrobić jednostka samotnie.

To 1 z 10 jest pałką, która uderza gong lub misę. Tym czymś, co uderza w nic, aby wytworzyć ten pierwotny dźwięk, którego echem jesteśmy wszyscy. Kijkiem toczącym kółko. Magiczną różdżką uderzającą w powietrze i przemieniającą otoczenie. Większą wolą spoza granic naszej normalnej, codziennej świadomości.

Ponieważ 1 jest na zewnątrz, obok 0, każe nam myśleć poza szablonem, poza naszymi znanymi granicami wiedzy i aktywności. Kiedy rzeczy stają się nad miarę, wtedy przywołujemy właśnie to 1 z 10, by dało nam zdolność do utrzymania. 10 jest odwagą, którą przywołujemy do stanięcia przy naszym boku, żebyśmy mogli przejść przez to, co w przeciwnym razie wydaje się przytłaczające i niemożliwe. 10 daje możliwość bycia wrażliwym na Samoistniejącą Transcendentną Jedność i intymnej z nią bliskości. Nadzwyczajna Suma Całości całego czasu i przestrzeni: lub też mikro suma dowolnej sytuacji, jak również większa suma nas samych. Zabiera nas poza tymczasowe fragmenty lub pod-osobowości jaźni. Poza dziedziny fascynacji odbłyskami ego. Do Promiennej Rzeczywistości, gdzie Wszystko jest Jednym.

10-te ciało duchowe jest znane jako Ciało Promienne, ciało światła. Jest to światło duszy przeświecającej poprzez przeźroczyste ego. Światło padające na wszystko bez różnicowania. Dzięki dynamicznej, rzutującej naturze promienności, ustanawia również pewien promień ochronny. Oznacza to, że rozpuści nieautentyczne, atakujące projekcje na peryferiach naszej istoty, uniemożliwiając im wkroczenie w naszą wewnętrzną przestrzeń. Kiedy jednak zostaje przefiltrowane przez nasze ego, staje się wtedy okręgiem tłumiącym, uciskającym i więżącym nasz uśpiony potencjał wielkości i wyśmienitości.

To czas, aby rozpoznać, że jesteśmy własnym światłem. Oświeconą jaźnią.

Słuchanie jest transcendentną aktywnością powiązaną z 10. Uszy są umieszczone z boków głowy i tworzą okrągłą arenę, na której zachodzi słuchanie. Gdzie nie zajmujemy się tą poziomą areną, lecz po prostu zestrajamy z głębszym i większym przekazem dotyczącym tego, co się wydarza. Wolni od reakcji, które filtrowałyby świadomość. Innymi słowy, słuchanie nie zakłóca istnienia – zawiera je. Słuchając w pełni, słyszymy raczej głos zbiorowości niż jazgot jednostek. Uczymy się być echem Eko. Nieskończonej komory rezonansowej Ekosystemu Kosmicznego. Takie słuchanie tworzy usta Boga. Wszelkie słowo wypowiedziane potem jest Jednym przemawiającym poprzez kogoś. Jest to więc dobry rok na praktykowanie medytacji, dla usłyszenia własnej jaźni i usłyszenia niesłychanego.

Ponieważ 10 jest jednostką o 10 krotnie większej proporcji niż jednostka 1. Oznacza to, że zero (0) owego 10 ulepsza, powiększa i nasila cechy tego 1. To może być samotność, ucieczka i skrajne opuszczenie, czucie się kimś z zewnątrz, bez własnego miejsca w kręgu czy przestrzeni grupy. Albo owo 1 rozbudowane przez 0 może dostarczyć poczucia Jedności i wewnętrznego związku z całym istnieniem – w całym czasie i w całej przestrzeni. Owo 0 może wnieść jasność i oświecenie lub może wyzerować i przesłonić otoczenie. Aby nie wpaść w zapomnienie tego 0, musimy odnosić się do jego ekspansywnej i wszechogarniającej natury.

„Dusza jest w cyklu, okręgu. Okrąg jest orbitą. Orbita jest zerem. Zero jest ekspansją. Ekspansja jest wzajemnie powiązana. Wzajemne powiązanie jest istnieniem. Istnienie jest wymiarem” Yogi Bhadżan 27 paźdź 2001

10 jest niezróżnicowaną jednością wszystkiego, która jest ciągła przed, w trakcie i po całym stworzeniu. Potwierdzenie 10 wiąże się z pamiętaniem o tym nadzwyczajnym stanie i odnoszeniem się do niego. Pamiętaniem, że zawsze występuje coś więcej, poza naszą sferą świadomości. Pamiętaniem, że zawsze czegoś nam będzie brakować, dopóki nie staniemy się świadomym punktem zerowym na Nieskończonej Nici Jednego, co przedstawia sobą nieskończona liczba punktów na okręgu. Zatem oczekujmy nieoczekiwanego. Odnośmy się do nieznanego. I uznawajmy wszelkie istnienie za zmodyfikowany wyraz pierwotnej, przed-istniejącej błogości 10. Odmianę ekstazy, chwały i splendoru Uniwersalnej Świadomości.

17=8: skupienie na władzy, autorytecie, energii, czystości i współczuciu. Rok rozumienia poprzez współczucie. Współczucie jest bezosobowe. Przywołujmy je, przyjmujmy je, bądźmy odżywiani przez nie i dzielmy się nim.

7: ukryty skarb.
Zanim zaczniemy osądzać świat, nabierajmy wysokości. Osiągnijmy platformę dla innego spojrzenia. To jest rok na zagłębienie się w ducha i przyniesienie przebaczenia sobie i światu. Pozwolenie na bycie sobą i lśnienie. Pozwolenie wszystkim innym i każdemu lśnić. Widzenie świata tak, jak widzi go Bóg. Widzenie świata jak po raz pierwszy. To przynosi właściwe zrozumienie. Widzenie esencji, dostrzeganie duszy we wszystkim. Odwaga dostrzegania działania Boskiego Nakazu we wszystkim. Widzenie doskonałości w niedoskonałości.
Przynieśmy to zrozumienie światu. Światło wyższej jaźni. Latarnia morska lub lampa uliczna. To, co osiąga szerszy promień, przynosząc światło ciemnościom.

 

Zakończenie:
Czego umysł nie może zmierzyć
Oraz serce nie zdoła pomieścić
Oby przyjmowało bez wahania
Transcendentne Zero
W kielichu serca,
Aby w pełni odzyskać i odnowić.
Z tego uświęconego, wewnętrznego otoczenia
Głębokiego i całkowitego słuchania,
Z nicości pustego serca,
Skąd wszystko jest możliwe,
Oby światło Ducha płynęło przez świat i do świata,
Oby nasza wyśmienitość promieniała bez granic promienia
Oświetlając ścieżki do pokoju i prawdziwej szczęśliwości
SCS

 


ZałącznikWielkość
Dżapdżi Sahib.pdf554.38 KB
SO PURKH.pdf346.06 KB
Dżaap Sahib.pdf630.54 KB

Języki

Witrynę napędza Drupal, system zarządzania treścią o publicznie dostępnym kodzie źródłowym